Żółto-niebiescy uciekli spod topora. MRGARDEN GKM Grudziądz - Get Well Toruń 49:41 (relacja) - GKM.Grudziadz.net - oficjalny serwis klubu

Żółto-niebiescy uciekli spod topora. MRGARDEN GKM Grudziądz – Get Well Toruń 49:41 (relacja)

Niesamowitych emocji i zwrotów akcji dostarczył kibicom zebranym przy „H4” niedzielny pojedynek pomiędzy MRGARDEN GKM-em Grudziądz a Get Well Toruń. Ostatecznie po ciężkim boju obronną ręką z tego meczu wyszli gospodarze, którzy pokonali przyjezdnych 49:41.

Dzisiejszy mecz 11. kolejki PGE Ekstraligi należał zdecydowanie do tych cięższych gatunkowo. Zarówno dla GKM-u, jak i dla torunian było to spotkanie o wszystko. Grudziądzanom zależało bowiem na tym, aby uciec z ostatniego miejsca w tabeli, zaś Get Well liczył jeszcze na awans do fazy Play-Off. Wszystko to już przed samym spotkaniem dostarczało ogromnej dawki adrenaliny nie tylko zawodnikom i szkoleniowcom obu ekip, lecz także kibicom licznie zebranym na stadionie w Parku Miejskim.

Podopieczni Jacka Frątczaka przyjechali do Grudziądza osłabieni brakiem swojego lidera – Jasona Doyle’a, który dochodzi do siebie po urazie odniesionym w Grand Prix w Cardiff. Za Australijczyka menedżer Get Well zdecydował się zastosować zastępstwo zawodnika. Nie oznaczało to jednak, że jeźdźcy z Grodu Kopernika stoją na straconej pozycji, co udowodnili już na samym początku spotkania. Torunianie doskonale weszli w niedzielne spotkanie, wygrywając podwójnie dwa pierwsze wyścigi. Świetnie w tej fazie meczu spisywali się Jack Holder i Paweł Przedpełski, którzy w pokonanym polu pozostawili Przemysława Pawlickiego oraz Krystiana Pieszczka. Z kolei w drugiej odsłonie z juniorami GKM-u uporali się Daniel Kaczmarek oraz Igor Kopeć-Sobczyński. Zarówno Kamil Wieczorek, jak i Dawid Wawrzyniak nie byli w stanie nawiązać walki z młodzieżowcami gości.

Do niezwykle groźnej sytuacji doszło już w trzeciej gonitwie dnia. Bardzo dobrym momentem startowym popisał się Rune Holta, jednak na wejściu w pierwszy łuk obcokrajowiec Get Well nie był w stanie opanować motocykla, z dużym impetem uderzając o tor i w bandę. Na domiar złego w Norwega z polskim paszportem wpadł jeszcze motocykl, a popularny „Holtański” stracił przytomność. Jak się później okazało kraksa ta była dla niego brzemienna w skutkach. Holta doznał złamania kości piszczelowej oraz strzałkowej i został przetransportowany do grudziądzkiego szpitala. Kontuzja ta oznacza dla dwukrotnego indywidualnego mistrza Polski koniec sezonu. W powtórce biegu zwyciężył natomiast Chris Holder, za plecami którego linię mety minęli Antonio Lindbaeck oraz Krzysztof Buczkowski.

W kolejnych dwóch wyścigach wygrywał świetnie spisujący się ostatnio Niels Kristian Iversen, który potrafił poradzić sobie nawet z doskonale jeżdżącym po grudziądzkim owalu Artemem Lagutą. Gospodarze niedzielnego meczu mieli problemy ze skutecznym wyjściem spod taśmy, o czym świadczył brak indywidualnego zwycięstwa aż do 5. wyścigu. Rosjanin był pierwszym zawodnikiem Roberta Kempińskiego, któremu udała się ta sztuka. Niestety tylko „Tiomka” potrafił szybko znaleźć odpowiednie ustawienia motocykla i do połowy zawodów grudziądzanie nie byli w stanie odrobić 8-punktowej straty z początku meczu.

Losy spotkania zaczęły odwracać się od 9. biegu. W nim po raz pierwszy GKM odniósł biegowe zwycięstwo, w dodatku podwójne. Wszystko to za sprawą Laguty i Pawlickiego, którzy uporali się z Chrisem Holder oraz jego młodszym bratem. Od tego momentu nasza drużyna zaczęła ostrą walkę o to, aby powrócić do tego meczu.

Na kolejny cios w stronę ekipy z Torunia nie trzeba było długo czekać. Kolejne 5:1 do mety dowieźli Lindbaeck i Buczkowski, a już tak skuteczną jazdą jak na początku meczu nie mogli się popisać Iversen i Kopeć-Sobczyński.

Następne dwie gonitwy zakończyły się podziałem punktów. Przy stanie 36:36 jasne było, że o losach dzisiejszego meczu zdecydują trzy ostatnie wyścigi. Dopiero po 13. biegu GKM po raz pierwszy w tym spotkaniu wysunął się na nieznaczne prowadzenie, bowiem Pawlicki pokonał starszego z braci Holderów, a Buczkowski uporał się ze słabnącym Iversenem. Tym samym tuż przed biegami nominowanymi gospodarze prowadzili 40:38.

Gonitwa 14. zakończyła się kolejnym zwycięstwem żółto-niebieskich, także wynikiem 4:2. Ponownie para Pawlicki-Buczkowski ucieszyła swoich fanów biegowym zwycięstwem, a grudziądzan przedzielić zdołał po fantastycznej walce z Buczkowskim Jack Holder. Niemal jasne zatem stało się, że grudziądzanie tego meczu już nie przegrają.

O końcowym rezultacie decydowała nie pierwszy raz w Grudziądzu ostatnia odsłona dnia. Pod taśmą stanęli Laguta, Holder, Lindbaeck oraz Iversen. Dobrym momentem startowym popisał się Australijczyk, lecz mocno po zewnętrznej części toru napędził się czarnoskóry Szwed, który na przeciwległej prostej zdołał minąć byłego mistrza świata. Ostatniego słowa nie powiedział także Laguta, który swoimi atakami nękał Holdera przez cztery okrążenia. Niesamowicie skuteczny Rosjanin na ostatnim łuku zdecydował się pojechać przy samej bandzie, dzięki czemu nabrał prędkości i na samej „kresce” wyprzedził starszego z australijskich braci, a kibice na trybunach wpadli w euforię. W walce nie liczył się natomiast Iversen, w związku z czym dzięki podwójnemu zwycięstwu GKM rozstrzygnął derbowy pojedynek na swoją korzyść. Grudziądzanie pokonali GetWell 49:41, mocno przedłużając swoje szanse na pozostanie w gronie drużyn rywalizujących w najsilniejszej żużlowej lidze świata.

Goście dzisiejszego meczu przyjechali do Grudziądza w niezwykle bojowych nastrojach. Udowodnili to już od początku spotkania, miażdżąc w pierwszych wyścigach swoich rywali. Pomimo ogromnego pecha w postaci groźnej kontuzji Rune Holty, żużlowcy Jacka Frątczaka dość długo stawiali opór gospodarzom i wydawać się mogło, że żółto-niebiescy będą skazani na porażkę. Jednak w drugiej części derbowego pojedynku z tonu spuścił Iversen, a Chris Holder i Paweł Przedpełski nie byli już w stanie wygrywać wyścigów. Po wyrównaniu stanu spotkania przez GKM w szeregi ekipy z Torunia wkradły się nerwy, co ostatecznie zadecydowało o porażce przy H4.

Grudziądzanie doskonale wiedzieli, że przeprawa z GetWell nie będzie łatwa. Nie spodziewali się jednak dwóch potężnych ciosów już od początku meczu, a problemy z dopasowaniem się do grudziądzkiego owalu nie pomagały w odrabianiu strat. Dopiero druga faza meczu i zmieniający się tor spowodowały, że w miejscowych wstąpił nowy duch i wiara w to, że uda się jeszcze odwrócić losy Derbów Pomorza. Do doskonale spisującego się Laguty dołączyli Lindbaeck i Pawlicki, a ważne punkty po walce zdobywał także Buczkowski. Wobec osłabionej brakiem dwóch podstawowych zawodników toruńskiej drużyny, żużlowcy z Grudziądza zaczęli prezentować się znacznie lepiej, co zadecydowało o końcowym sukcesie. Co prawda punkt bonusowy trafił do naszych dzisiejszych rywali, lecz zwycięstwo po tak niespodziewanie ciężkim początku jest sporym sukcesem. Dodatkowo wszystkich sympatyków żużla w naszym mieście może cieszyć fakt, że swoje pojedynki przegrały Azoty Unia Tarnów oraz Falubaz Zielona Góra, dzięki czemu MRGARDEN GKM przestał okupować ostatnie miejsce w tabeli PGE Ekstraligi, awansując na bezpieczniejsze 6. miejsce.

Punktacja:

Get Well Toruń – 41 pkt
1. Jason Doyle – zastępstwo zawodnika
2. Paweł Przedpełski – 7+2 (2*,0,2,2,1*,0)
3. Rune Holta – 0 (w,-,-,-,-)
4. Chris Holder – 9+1 (3,1,1*,1,2,1)
5. Niels Kristian Iversen – 10 (3,3,3,1,0,0)
6. Daniel Kaczmarek – 5 (3,0,2)
7. Igor Kopeć-Sobczyński – 2+1 (2*,0,0)
8. Jack Holder – 8+1 (3,2,0,1*,2)

MRGARDEN GKM Grudziądz – 49 pkt
9. Przemysław Pawlicki – 11+1 (1,2,2*,3,3)
10. Kai Huckenbeck – 0 (-,-,-,0)
11. Antonio Lindbaeck – 12+1 (2,1*,3,3,3)
12. Krzysztof Buczkowski – 7+1 (1,2,2*,1,1)
13. Artiom Łaguta – 16+1 (2,3,3,3,3,2*)
14. Dawid Wawrzyniak – 0 (d,-,0)
15. Kamil Wieczorek – 2+1 (1,1*,d,0)
16. Krystian Pieszczek – 1+1 (0,1*)

Bieg po biegu:
1. J. Holder, Przedpełski, Pawlicki, Pieszczek – 1:5 (1:5)
2. Kaczmarek, Kopeć-Sobczyński, Wieczorek, Wawrzyniak (d/st) – 1:5(2:10)
3. Ch. Holder, Lindbaeck, Buczkowski, Holta (w/u) – 3:3 (5:13)
4. Iversen, Łaguta, Wieczorek, Kopeć-Sobczyński – 3:3 (8:16)
5. Iversen, Buczkowski, Lindbaeck, Przedpełski – 3:3 (11:19)
6. Łaguta, J. Holder, Ch. Holder, Wieczorek (d/4) – 3:3 (14:22)
7. Iversen, Pawlicki, Pieszczek, Kaczmarek – 3:3 (17:25)
8. Łaguta, Przedpełski, Ch. Holder, Wieczorek – 3:3 (20:28)
9. Łaguta, Pawlicki, Ch. Holder, J. Holder – 5:1 (25:29)
10. Lindbaeck, Buczkowski, Iversen, Kopeć-Sobczyński – 5:1 (30:30)
11. Łaguta, Przedpełski, Holder, Huckenbeck – 3:3 (33:33)
12. Lindbaeck, Kaczmarek, Przedpełski, Wawrzyniak – 3:3 (36:36)
13. Pawlicki, Ch. Holder, Buczkowski, Iversen – 4:2 (40:38)
14. Pawlicki, J. Holder, Buczkowski, Przedpełski – 4:2 (44:40)
15. Lindbaeck, Łaguta, Ch. Holder, Iversen – 5:1 (49:41)

 

Tabela PGE Ekstraligi

PozycjaDrużynaPunkty
110
27
37
44
54
64
74
80