Sezon 2015 - GKM.Grudziadz.net

Sezon 2015

Świetne widowiska na stadionie przy Hallera 4, pełne trybuny na wszystkich spotkaniach i sześć znakomitych spektakli, z czego pięć rozstrzygniętych na korzyść żółto-niebieskich. Tak w skrócie można podsumować pozytywy pierwszego po 15 latach sezonu w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Problemy Włókniarza szansą dla GKM-u

Sezon 2014 grudziądzka drużyna zakończyła w nie najlepszych humorach. Po przegranym półfinale Nice PLŻ z Orłem Łódź pojawiło się spore rozczarowanie i zwątpienie, gdyż kolejne rozgrywki zakończyły się bez sportowego sukcesu i awansu do Ekstraligi. Tuż po ich zakończeniu w kuluarach mówiło się o problemach finansowych Włókniarza Częstochowa i możliwości, że „Lwy” nie otrzymają licencji na starty wśród najlepszych. Tak też się stało i częstochowianie zostali przez Speedway Ekstraligę „wyrzuceni” z ligi. To otworzyło furtkę dla GKM-u. Rozpisano konkurs na „Dziką Kartę” na powstały wakat, a działacze naszego klubu zdecydowali się do niego przystąpić. Ustabilizowana sytuacja finansowa, dobra opinia środowiska żużlowego, a także… brak konkurencji i innych chętnych spowodował, że 6 listopada 2014 roku oficjalnie – po 15 latach przerwy – GKM powrócił na ekstraligową mapę Polski.

Transferowy szał w Grudziądzu

Działacze GKM-u szybko przystąpili do kompletowania drużyny, ktora mogłaby skutecznie rywalizować z najlepszymi zespołami w kraju. Już wcześniej, podczas tradycyjnego turnieju o Puchar Prezydenta Grudziądza swoje umowy z klubem przedłużyli Rafał Okoniewski i Daniel Jeleniewski. Do tego duetu mieli dołączyć zawodnicy, którzy dadzą tzw. jakość. Szybko spełniono marzenia kibiców, jak i samego zawodnika. Na starty w macierzystej drużynie w Ekstralidze zdecydował się Krzysztof Buczkowski. Niespodzianką okazał się drugi transfer. Był nim Artiom Łaguta – siódmy zawodnik Ekstraligi 2014.

Prawdziwym hitem okazało się jednak zakontraktowanie legendy polskiego speedway’a – Tomasza Golloba. Pozyskanie Indywidualnego Mistrza Świata z 2010 roku nie miało dać drużynie jedynie korzyści sportowe, ale też marketingowe. Do drużyny dołączył Jurica Pavlic, a parę juniorską stworzyli wypożyczeni kolejno z Częstochowy i Leszna – Hubert Łęgowik oraz Marcin Nowak. W ostatni dzień okienka transferowego pozyskano także Mike’a Trzensioka, który wcześniej rozwiązał swoją umowę z Betardem Spartą Wrocław.

Nie obyło się też bez transferowej porażki. W listopadzie list intencyjny na starty w GKM-ie parafował Leon Madsen. W związku ze startami Duńczyka wiązano spore nadzieje. Niestety, 19 grudnia dobiegła informacja, iż zawodnik nie dotrzymał danego słowa w Grudziądzu i ostatecznie po roku startów w Gdańsku zdecydował się na powrót do Tarnowa, gdzie podpisał kontrakt. Działacze grudziądzkiego klubu do końca toczyli także walkę o Krystiana Pieszczka. Utalentowany junior Wybrzeża wybrał jednak ofertę SPAR Falubazu Zielona Góra i tym samym świetnie czujący się na H4 gdańszczanin nie wzmocnił siły rażenia naszych juniorów.

Przedsezonowy optymizm i udany początek

Dokonane wzmocnienia, nowy sponsor tytularny – MRGARDEN, wspólne zgrupowanie w chorwackim Gorican na prywatnym obiekcie rodziny Juricy Pavlica, a także dobre występy w testmeczach powodowały spory optymizm przed startem sezonu. Dość powiedzieć, że trening punktowany w Grudziądzu z ekipą KS Toruń zgromadził na trybunach ok. 4 tysiące kibiców głodnych ekstraligowego żużla, a drużyna na tle mocnych rywali zaprezentowała się bardzo dobrze. To dawało sporą dawkę nadziei, a weryfikacja miała przyjść 5 kwietnia, kiedy do miasta nad Wisłą miała zawitać Unia Tarnów. Wobec niesprzyjających warunków pogodowych w Polsce i małej ilości treningów poszczególnych drużyn i zawodników zdecydowano się na przesunięcie tej kolejki, a pierwszym meczem sezonu GKM-u był wyjazd do Leszna.

Faworyzowana ekipa Fogo Unii, osłabiona brakiem kontuzjowanego Emila Sajfutdinowa, nie dała szans grudziądzanom i zwyciężyła 54:36. Występ GKM-u wciąż dawał jednak spore nadzieje, a na duży plus można było zaliczyć występy przede wszystkim trio liderów: Łaguty, Buczkowskiego i Golloba.

Prawdziwą euforią zakończyło się drugie spotkanie żółto-niebieskich, a pierwsze na stadionie przy H4. Tym dniem żył cały żużlowy Grudziądz, gdyż na powrót Ekstraligi do Grudziądza po 15 latach podopieczni Roberta Kempińskiego podejmowali aktualnych Drużynowych Mistrzów Polski – MONEYmakesMONEY.pl Stal Gorzów. Po kapitalnym widowisku, obfitującym w wiele walki i efektownych mijanek GKM wygrał 50:40. Prawdziwy popis wielkiego speedway’a dał Tomasz Gollob, który w 11. wyścigu dnia zaliczył wyścig, który na posezonowej gali PGE Ekstraligi został wybrany najlepszym biegiem sezonu.

Bolesna weryfikacja

Wygrana w żółto-niebieskich derbach dała pozytywnego „kopa” i jeszcze bardziej rozbudziła apetyty grudziądzkich fanów. 10 maja drużyna prowadzona przez „Kempesa” doznała jednak przykrej porażki we Wrocławiu. Zaledwie 27 wywalczonych punktów w stolicy Dolnego Śląska, a także przegrana na własnym torze w zaległym pojedynku I kolejki z Unią Tarnów 37:52 mocno „podcięła skrzydła” drużynie i kibicom z Grudziądza. To zwiastowało bardzo trudną przeprawę w walce o utrzymanie w elicie.

Małym przełamaniem był mecz z PGE Stalą Rzeszów i odrodzenie Artioma Łaguty, który zawiódł w starciu z tarnowianami. Akcje Rosjanina rozpalały do czerwoności kibiców, a GKM zaliczył drugie zwycięstwo w sezonie. Wynik 45:44 pozostawił jednak niedosyt, gdyż było wiadomo, że „Żurawie” to bezpośredni rywal w dolnej części tabeli i szanse na punkt bonusowe były nikłe.

Fani żółto-niebieskich wierzyli w dobry występ na derbach w Toruniu. Na MotoArenie najlepiej spośród grudziądzan zaprezentowali się… kibice, którzy w licznej grupie stawili się na tym spotkaniu. Spośród zawodników pretensji nie można było mieć jedynie do Krzysztofa Buczkowskiego i Artioma Łaguty, a zawiódł tym razem Tomasz Gollob, który zwykle bardzo dobrze radził sobie na toruńskim owalu. GKM przegrał 31:59.

Falubaz na kolanach i leszczyński koszmar

Od czerwca rozpoczęły się już mecze „o wszystko” dla grudziądzkiego zespołu. Pierwszy z nich był pojedynkiem u siebie z zielonogórzanami. Mocny początek i w końcu punkty zawodzących od początku sezonu juniorów dały wygraną 47:43 i bezcenne dwa „oczka” do ligowej tabeli. Tym razem ojcem sukcesu byli przede wszystkim „Buczek” i Tomasz Gollob, który zrehabilitował się za fatalny występ na MotoArenie. Nieźle spisał się Rafał Okoniewski, który także miał wcześniej problemy z zdobywaniem pokaźnych ilości punktów.

To co jednak stało się 21 czerwca na długo przejdzie do historii grudziądzkiego żużla. Do Grudziądza zawitała Fogo Unia. „Byki” z Leszna rozpoczęły od mocnego uderzenia wprawiając w osłupienie miejscowych kibiców. Już po pięciu wyścigach było 22:8 dla gości i zapowiadało się na prawdziwy pogrom. Wtedy to nastąpiła wielka przemiana GKM-u i za sprawą świetnej jazdy liderów oraz przemyślanymi rezerwami taktycznymi gospodarze zaczęli szybko odrabiać straty. Skutecznie na tyle, że po czternastej gonitwie ekipa „Kempesa” wyszła na dwupunktowe prowadzenie! Piętnasta odsłona dnia zniweczyła jednak wszystkie starania, kiedy to Nicki Pedersen i Grzegorz Zengota podwójną wygraną uciszyli trybuny. Grudziądzcy zawodnicy po spotkaniu zostali nagrodzeni gromkimi brawami za swoją postawę w tym spotkaniu. Punktów do tabeli za wrażenia artystyczne jednak nie było.

Wierzono też nadal w przełamanie na wyjazdach. Świetny występ Tomasza Golloba w Landshut – podczas rundy SECu miał dać impuls drużynie do powalczenia o korzystny rezultat w Gorzowie i przynajmniej punkt bonusowy. Do składu wrócił Jurica Pavlic po serii słabszych występów Daniela Jeleniewskiego, ale po obiecującym początku stało się to co zawsze na obcych torach – walkę z gospodarzami nawiązywali jedynie „Tiomka” i „Buczek”. Kolejna kompromitacja i wysoka przegrana, tym razem 27:63.

Nadzieja umiera ostatnia

Sytuacja w tabeli była trudna, a nadzieją była trzytygodniowa przerwa w rozgrywkach, podczas której starano się nakłonić do startów w Grudziądzu Darcy’ego Warda, wracającego po rocznym zawieszeniu w genialnej formie. Nie udało się, gdyż Australijczyk wybrał Falubaz. Nie było też zmian jeśli chodzi o wyjazdową formę GKM-u. Mimo walki przez większą część meczu żółto-niebiescy doznali 20-punktowej porażki w Tarnowie. Znakomicie spisał się tam Łaguta, a nieoczekiwanie wyścig juniorski podwójnie wygrał duet Nowak – Łęgowik. To było za mało na „Jaskółki”.

Meczem ostatniej szansy był pojedynek z Betardem Spartą Wrocław w Grudziądzu. Podobnie jak poprzednie widowiska na H4 – to także dostarczyło emocji licznie zgromadzonym kibicom. Znakomity występ zaliczył Rafał Okoniewski, a szarże Artioma Łaguty i Tomasza Golloba w wyścigach z takimi zawodnikami jak Tai Woffinden, Maciej Janowski czy Maksym Drabik przyprawiały kibiców o siwe włosy. O losach pozostania dwóch punktów w kujawsko-pomorskim decydował ostatni wyścig, w którym nie zawiedli „Tiomka” i Okoń”. 47:43 dla GKM i do utrzymania… wystarczyło zremisować lub wygrać w Rzeszowie.

To okazało się jednak ponad możliwości naszej drużyny. Walkę z miejscowymi podjął jedynie niezawodny w drugiej części sezonu Rosjanin oraz ambitny Hubert Łęgowik, a całe spotkanie zakończyło się klęską. Odnawiająca się kontuzja kręgosłupa Tomasza Golloba, słabsza forma „Buczka” i fatalna postawa „Jelenia” spowodowała, że w długą podróż powrotną z Podkarpacia nasza drużyna udała się jedynie z 29 uzbieranymi „oczkami” na koncie.

Święto żużla w Grudziądzu i przyćmiony spadek

16 dzień sierpnia był sporym wydarzeniem w naszym mieście. Derbowe starcie z KS Toruń po 15 latach przerwy zgromadziło na trybunach nadkomplet publiczności. Do poziomu kibiców w derbach dostosowali się tym razem i żużlowcy, którzy toczyli zacięty bój o każdy punkt. Nie obyło się jednak bez „wpadek”, gdyż podczas spotkania dwa razy odmawiał posłuszeństwa… prąd. To powodowało, że i tak już napięte emocje sięgały zenitu, a sam mecz trwał przeszło trzy godziny. Ostatecznie zwycięsko z tej batalii wyszli miejscowi, a fenomenalny występ ponownie zaliczył „Okoń”, który wywalczył „czysty” komplet punktów!

Ostatnią szansą na utrzymanie w lidze była wygrana GKM-u w Zielonej Górze przy korzystnym układzie pozostałych spotkań. Cudu nie było, a grudziądzanie doznali kolejnej – szóstej bardzo wysokiej porażki na obcym torze. Ponownie wyrównaną walkę z gospodarzami nawiązywał jedynie Łaguta i żółto-niebiescy ulegli aż 33:57. Spadek z Ekstraligi przyćmiły wiadomości, które dotarły po zakończeniu wszystkich meczów tej kolejki. U odwiezionego do szpitala po groźnym upadku w piętnastym wyścigu Darcy’ego Warda stwierdzono przerwany rdzeń kręgosłupa, co załamało cały żużlowy świat.

Powrót do Nice PLŻ grudziądzkiej drużyny stał się faktem. Pięć wygranych na własnym torze, 10 zdobytych punktów, ale poprzez fatalną postawę na wyjazdach brak punktów bonusowych – nie dało szansy choćby na udział w barażach o utrzymanie. Podopieczni Roberta Kempińskiego po rocznej przygodzie musieli powoli oswajać się z myślą o startach na zapleczu.

„Razem spadliśmy, razem powinniśmy awansować”

Na posezonowym spotkaniu zawodników kapitan zespołu – Tomasz Gollob przedstawił propozycję, aby wszyscy zawodnicy, którzy reprezentowali barwy GKM-u w sezonie 2015 pozostali w drużynie na kolejny rok i wspólnie powalczyli o powrót w szeregi najsilniejszej ligi świata. Jak się później okazało – tak też się stało. Działacze szybko otrząsnęli się po spadku i rozpoczęli rozmowy z poszczególnymi zawodnikami.

Jako pierwszy – ku zdziwieniu i jednocześnie wielkiej radości kibiców – swoją umowę przedłużył Artiom Łaguta, a w ślad za nim poszedł Krzysztof Buczkowski. Nad pozostaniem w Grudziądzu długo nie zastanawiali się także „Okoń” i „Jeleń”, a jako piąty – po udanej posezonowej operacji kręgosłupa – dołączył sam inicjator pomysłu Tomasz Gollob. Z drużyną spośród seniorów pożegnał się jedynie Jurica Pavlic. Na przedłużenie kontraktu zdecydował się też Mike Trzensiok. Jedynym dotąd nowym nabytkiem został Peter Ljung, który po otwarciu okienka transferowego ma sfinalizować swoje rozmowy z grudziądzkim klubem i oficjalnym dokumentem potwierdzić swój powrót do Grudziądza.

Czy jednak grudziądzanie pojadą w Nice PLŻ, czy też powrócą do elity szybciej niż im się wydawało? W ostatnich dniach pojawiły się spekulacje, że GKM mógłby po raz kolejny zastąpić w PGE Ekstralidze klub zmagającymi się z olbrzymimi długami. Tym razem chodzi o Stal Rzeszów. Oficjalnego zaproszenia wciąż nie ma, a wszystko powinno rozstrzygnąć się w ciągu najbliższych tygodni.

Żółto-niebiescy poza ligą

Grudziądzcy zawodnicy oczywiście nie ograniczali się w tym sezonie do występów ligowych w Polsce. Największy sukces odniósł Krzysztof Buczkowski, który wraz z reprezentacją Polski wywalczył w Vojens brązowy medal Drużynowego Pucharu Świata. „Buczek” awansował także do finału IMP, jednak nie odegrał tam dużej roli.

Tomasz Gollob i Artiom Łaguta startowali w cyklu SEC. W rywalizacji o miano najlepszego zawodnika na Starym Kontynencie lepiej spisywał się ten pierwszy, który po średnim występie w Toruniu zaliczył znakomity start w Landshut. Był czwarty, a podium pozbawiła go kontrowersyjna decyzja sędziego w finale. „Chudy” z powodu kontuzji opuścił kolejne dwie rundy – w Kumli i Ostrowie, przez co stracił szanse na końcowy sukces. Z kolei Rosjanin nie prezentował się tak efektownie jak choćby podczas meczów w Grudziądzu i ostatecznie w klasyfikacji zajął siódmą lokatę. „Tiomka” startował też w Speedway Best Pairs, gdzie wraz z bratem Grigorijem wywalczyli trzecie miejsce.

Legenda polskiego speedway’a wzięła także udział w Grand Prix na Stadionie Narodowym w Warszawie. Zawody, które były oficjalnym pożegnaniem Golloba z cyklem zakończyły się skandalem i przerwaniem turnieju po dwunastu wyścigach na skutek awarii maszyny startowej i złego stanu toru. Wychowanek bydgoskiej Polonii pożegnał się z elitą z dorobkiem 4 punktów w trzech wyścigach.

Rafał Okoniewski do najlepszych indywidualnych osiągnięć w tym sezonie może zaliczyć wygraną w turnieju o Koronę Bolesława Chrobrego w Gnieźnie. Daniel Jeleniewski awansował do finału Złotego Kasku w Lublinie, ale na dobrze znanym sobie torze borykał się z problemami sprzętowymi, przez co zajął odległą pozycję. Z kolei Jurica Pavlic po bardzo marnym roku w jego wykonaniu zwyciężył wieńczącą sezon tradycyjną Zlatą Prilbę w Pardubicach.

Występów nie zabrakło także naszym juniorom, którzy mieli do dyspozycji liczne turnieje młodzieżowe. Największym sukcesem było czwarte miejsce Huberta Łęgowika w finale Srebrnego Kasku na torze w Pile. Poza tym GKM startował także w Lidze Juniorów PGE Ekstraligi. W tabeli końcowej grudziądzanie zajęli siódme miejsce, wyprzedzając zielonogórski Falubaz. Z kolei w rywalizacji o Młodzieżowe Drużynowe Mistrzostwo Polski nasi juniorzy – wsparci bardziej doświadczonym 23-letnim Mikołajem Curyło – skończyli swój udział na fazie grupowej.

Podsumowanie statystyk zawodników GKM-u w sezonie 2015:

Artiom Łaguta – 1,973 pkt/bieg (2,147 – dom, 1,821 – wyjazd)
Krzysztof Buczkowski – 1,792 pkt/bieg (2,135 – dom, 1,475 – wyjazd)
Tomasz Gollob – 1,611 pkt/bieg (2,243 – dom, 0,943 – wyjazd)
Rafał Okoniewski – 1,444 pkt/bieg (2,000 – dom, 0,793 – wyjazd)
Daniel Jeleniewski – 1,054 pkt/bieg (1,308 – dom, 0,455 – wyjazd)
Jurica Pavlic – 0,400 pkt/bieg (NS – dom, 0,400 – wyjazd) – nieklasyfikowany

Marcin Nowak – 0,723 pkt/bieg (0,727 – dom, 0,720 – wyjazd)
Hubert Łęgowik – 0,708 pkt/bieg (0,222 – dom, 1,000 – wyjazd) – nieklasyfikowany
Mike Trzensiok – 0,250 pkt/bieg (0,222 – dom, 0,286 – wyjazd) – nieklasyfikowany
Mateusz Rujner – 0,000 pkt/bieg (0,000 – dom, 0,000 – wyjazd) – nieklasyfikowany