download theme

Bonus for new user http://bet365.artbetting.gr 100% bonus by bet365.

bet365.artbetting.co.uk







A+ A A-

Sezon 2013

Sporo emocji oraz nadziei przyniosły sympatykom GKM-u Grudziądz rozgrywki na zapleczu Enea Ekstraligi w 2013 roku. Już od przedsezonowego okresu odważnie mówiło się o awansie drużyny do najlepszej ligi świata, lecz niestety po raz kolejny zrealizowanie tego celu nie powiodło się.

Krótko po zakończonych zmaganiach ligowych w 2012 roku wrócono do historycznej nazwy GKM Grudziądz, a władze klubu ostro wzięły się do pracy przy budowaniu składu drużyny, która walczyć miała o upragniony awans. Do zespołu z grodu nad Wisłą po rocznym rozbracie wrócił Tomasz Chrzanowski. Wcześniej na przedłużenie umowy z GKM-em zdecydowali się Norbert Kościuch i Andriej Karpov, którzy zdążyli się już zadomowić w Grudziądzu. Do ekipy trenera Roberta Kempińskiego dołączyło natomiast dwóch nowych obcokrajowców. Chodzi rzecz jasna o Anglików Scotta Nichollsa oraz Chrisa Harrisa, w których upatrywano liderów całego zespołu. Formację juniorską z kolei tworzyć mieli Mateusz Rujner, Denis Niedzielski oraz Karol Szychowski.

W 2013 roku zima dała mocno znać o sobie. Wiele ośrodków żużlowych w całej Polsce nie było w stanie rozpocząć treningów na czas. Inaczej jednak rzeczy miały się w Grudziądzu, w którym żużlowcy jako pierwsi wyjechali na tor po długiej, zimowej przerwie. Nawierzchnia owalu przy "H4" była na tyle dobrze przygotowana, że z szansy pierwszych jazd przed nowym sezonem skorzystało kilku znanych w żużlowym świecie zawodników. Niestety ze względu na niekorzystną aurę start do rozgrywek AD 2013 został opóźniony o kilka tygodni. Jasne jednak było, że walka o awans powinna rozegrać się właśnie pomiędzy "żółto-niebieskimi" a Renault Zdunek Wybrzeżem Gdańsk.

Początek nowego sezonu był bardzo udany dla GKM-u Grudziądz. Podopieczni popularnego "Kempesa" bez większych problemów odnieśli zwycięstwa w dwóch pierwszych spotkaniach. Najpierw po dość wyrównanym pojedynku pokonali na własnym torze Lokomotiv Daugavpils, by tydzień później wysoko pokonać na wyjeździe beniaminka rozgrywek - KolejarzRawag Rawicz. Mecze rywali również zakończyły się zgodnie z przewidywaniami kibiców drużyn I-ligowych.

Pierwszy prawdziwy sprawdzian czekał na grudziądzan w długi majowy weekend, bowiem wtedy właśnie GKM podejmował na własnym torze najgroźniejszego rywala - ekipę z Gdańska. Spotkanie nazywane "Derbami Autostrady" pokazać miało, która z drużyn ma większe szanse na zrealizowanie celu na rok 2013, którym był awans do Enea Ekstraligi. Ku uciesze licznie przybyłych na stadion w Parku Miejskim kibiców Wybrzeża, to właśnie nadmorska ekipa okazała się silniejsza w hitowym pojedynku na szczycie I ligi. Porażka "żółto-niebieskich" pokazała, iż walka o upragniony awans będzie niezwykle trudna.

Po bolesnej porażce na własnym terenie GKM był bardzo zmotywowany do odnoszenia kolejnych zwycięstw. Grudziądzcy kibice nadal wierzyli w to, że ich ukochaną drużynę stać na jazdę na bardzo wysokim poziomie, co miało się przełożyć na zdobywanie cennych ligowych punktów. Na szczęście po nieudanym meczu z Gdańskiem żużlowcy podnieśli się z kolan i cieszyli swoich fanów kolejnymi wygranymi spotkaniami. Bardzo cenne i widowiskowe zwycięstwo ekipa trenera Kempińskiego odniosła na trudnym terenie w Lublinie, gdzie losy spotkania rozstrzygnęły się na końcowych metrach ostatniego wyścigu.

Następne dwa mecze GKM rozgrywał przed własną publicznością. Doping własnych kibiców oraz niesamowita chęć walki spowodowały, iż oba spotkania żużlowcy z Grudziądza rozegrali na własną korzyść. Najpierw bez problemów pokonali oni ekipę ŻKS-u Litex MDM Polcopper Ostrovii, zaś tydzień później w równie łatwy sposób odprawili z kwitkiem drużynę Lubelskiego Węgla KMŻ.

Dzień 9 czerwca na długo pozostanie w pamięci kibiców GKM-u Grudziądz. Tego dnia właśnie ich ulubieńcy udali się na kolejne derbowe spotkanie do Gdańska z tamtejszym Wybrzeżem. Zgodnie z oczekiwaniami mecz z odwiecznym rywalem stał na bardzo wysokim poziomie, a emocje na torze, w parku maszyn oraz na trybynach sięgały zenitu. Przed ostatnią odsłoną dnia był remis, a więc o losach tego pojedynku po raz kolejny decydował piętnasty wyścig, który ku ogromnej radości fanów "żółto-niebieskich" na swoją korzyść rozegrali zawodnicy GKM-u, odgryzając się tym samym za porażkę odniesioną na własnym torze kilka kolejek wcześniej. Jasne stało się zatem, że walka pomiędzy Grudziądzem a Gdańskiem o awans trwała będzie do końca rozgrywek.

Pierwszą wyjazdową porażkę oraz utratę przodownictwa w tabeli I ligi GKM zanotował tydzień później w Łodzi. Niezwykle zmotywowany do walki o utrzymanie Orzeł postawił bardzo duży opór rywalom z Kujawsko-Pomorskiego, a losy meczu ponownie rozegrały się w ostatnim wyścigu dnia. Żużlowcy trenera Kempińskiego nie składali jednak broni, gromiąc w następnym meczu u siebie outsidera rozgrywek, Kolejarz Rawag Rawicz.
 
Kolejną, dość istotną w rozrachunku do tabeli fazy Play-Off, porażkę drużyna z Grudziądza odniosła w dalekim Daugavpils. Dobra postawa Norberta Kościucha to zdecydowanie za mało, aby pokonać na trudnym łotewskim torze ekipę gospodarzy. Przegrane mecze z zespołami zainteresowanymi jazdą w pierwszej czwórce tabeli I ligi mocno komplikowały GKM-owi plany w walce o awans.
W następnym meczu zespół z "H4" udowodnił jak ciężko wygrywa się na grudziądzkim torze, pokonując w łatwy sposób drużynę Orła Łódź. Słaba postawa żużlowców Janusza Ślączki spowodowała, iż ekipa z centralnej części Polski nie mogła być jeszcze pewna utrzymania w szeregach I ligi. Z kolei gospodarze tego pojedynku nie lekceważyli żadnego z rywali, mocno koncentrując się na następnych spotkaniach.
 
Najbardziej niespodziewaną porażkę grudziądzanie odnieśli w wyjazdowym meczu z ŻKS Litex MDM Polcopper Ostrovią. Kibice tuż przed końcem zasadniczej fazy sezonu zaczęli się obawiać o formę swoich ulubieńców. GKM zaprezentował słabą postawę W Ostrowie, lecz dość nieoczekiwanie skuteczną jazdą popisał się powracający do zespołu Tomasz Chrzanowski, który zastąpił kontuzjowanego Chrisa Harrisa. Wobec takich wydarzeń spory ból głowy przy ustalaniu składu do następnych pojedynków miał trener Robert Kempiński.
Najważniejsza część sezonu rozpoczęła się w połowie sierpnia. Wtedy bowiem ruszyła faza finałowa spotkań I ligi, w której udział wzięły drużyny  GKM-u, Wybrzeża Gdańsk, Lokomotivu Daugavpils oraz Lubelskiego Węgla KMŻ.

Zgodnie z oczekiwaniami pierwsze pojedynki grudziądzanie rozstrzygali na własną korzyść. Najpierw odnieśli okazałe zwycięstwo z mocno osłabionym finansowo Lublinem na wyjeździe, zaś tydzień później wygrali na własnym torze z głównym pretendentem do awansu - Renault Zdunek Wybrzeżem Gdańsk. Serca sympatyków GKM-u ponownie zostały wypełnione optymizmem i radością, a nadzieje na realizację postawionego drużynie celu odżyły na nowo. Warto dodać, iż po zwycięstwie nad drużyną znad morza zespół z Grudziądza ponownie wysunął się na przodownictwo w tabeli I ligi.
 
Pierwsze cenne punkty w fazie Play-Off GKM utracił na Łotwie, gdzie "tylko" zremisował z tamtejszym Lokomotivem Daugavpils. Z kolei drużyna z Gdańska rozgromiła na własnym torze ekipę KMŻ-u, powracając na fotel lidera zaplecza Ekstraligi. Wobec takiego obrotu spraw żużlowcy z Kujawsko-Pomorskiego musieli robić wszystko, aby wygrywać każde spotkanie do zakończenia rozgrywek. Pewne było jednak, iż będzie to niezwykle trudne zadanie.

Następne dwa mecze ekipa Roberta Kempińskiego rozgrywała na własnym torze. GKM najpierw podejmował w rewanżowym meczu Lokomotiv i bez większych trudności uporał się z zagranicznym rywalem. Kolejnym przeciwnikiem grudziądzan była drużyna z Lublina, która osłabiona brakami kadrowymi nie mogła stawić oporu znacznie lepiej dysponowanym przeciwnikom. "Żółto-niebiescy" rozgromili KMŻ, więc jasne stało się, że o awansie do Ekstraligi decydować będzie ostatnie spotkanie sezonu w ... Gdańsku.

Po wygranej z Lokomotivem o awansie decydować miał mecz w Gdańsku
Po meczu z Lublinem przez cały tydzień w Grudziądzu trwała "operacja Gdańsk". W szeregach drużyny widoczny był spokój i ogromna koncentracja, zaś wśród kibiców nerwowe wyczekiwanie i przygotowania do jakże niezwykle ważnej niedzieli. W końcu nadszedł dzień, na który sympatycy GKM-u tak długo czekali. Warto dodać, iż na stadionie Wybrzeża zjawiło się około 1000 kibiców z Kujawsko-Pomorskiego. Pierwszy wyścig dnia zwiastował wielkie święto wśród grudziądzan, bowiem żużlowcy przyjezdnych zwyciężyli podwójnie, a w trybunie gości aż mieniło się od "żółtno-niebieskich" barw. Niestety radość ta nie trwała zbyt długo. Ku wielkiemu zdziwieniu zarządu, sztabu trenerskiego, ale przede wszystkim kibiców, GKM nie istniał w dalszej części spotkania, przegrywając bieg za biegiem. Przewaga gdańszczan w połowie meczu była tak wysoka, że nawet najwięksi optymiści nie mieli już żadnych złudzeń, powoli opuszczając trybuny stadionu. Zdecydowanie lepsi tego dnia gospodarze zmiażdżyli wręcz ekipę z Grudziądza i w pełni zasłużenie świętowali powrót w ekstaligowe szeregi.
 
Tradycyjnie już sezon zakończył Turniej o Puchar Prezydenta Miasta Grudziądza, który przyciągnął na stadion sporą ilość kibiców, pomimo sromotnej porażki w Gdańsku. Zawody były bardzo ciekawe, obfitowały w sporą ilość walki na torze, zaś na trybunach dało się wyczuć iście piknikową, rodzinną atmosferę. Szkoda tylko, że nie połączoną z radością, euforią i zabawą po awansie do Ekstraligi.
W tym roku grudziądzkiej ekipie nie udało się zrealizować założonego przed nią celu. Był to co prawda najlepszy sezon od lat w wykonaniu "żółto-niebieskich" pod względem ilości wygranych meczów, widowiskowości spotkań i ogromnej dawki emocji, ale niesmak i gorycz porażki na długo pozostaną w sercach kibiców GKM-u. Trudno jest wskazać bezpośrednią przyczynę takiego obrotu spraw. Teraz, gdy motocykle żużlowe zamilkły, a opustoszały stadion przygotowywany jest do nadejścia zimy, każdy z nas może spokojnie zastanowić się, dlaczego grudziądzanie nie zdołali awansować do upragnionej Ekstraligi. Może winne takiemu obrotowi spraw są porażki w fazie zasadniczej z zainteresowanymi jazdą w pierwszej czwórce zespołami? A może postawa poszczególnych zawodników w przekroju całego sezonu nie była taka, na jaką wszyscy liczyli? W poprzednim roku pomimo braku awansu można było uznać sezon 2012 za sukces, bowiem nikt nie spodziewał się, że drużyna z Grudziądza będzie się "biła" o najwyższe cele. Po tegorocznych rozgrywkach trzeba się jednak uderzyć w pierś i powiedzieć, że GKM odniósł ogromną porażkę. W dodatku porażkę, która zabolała chyba wszystkich sympatyków tego zespołu, bowiem ogromna część kibiców nieustannie wierzyła w końcowy sukces. Trzeba się jednak pogodzić z rzeczywistością. W najważniejszym momencie całego sezonu GKM był słabszy, a nieodłączne marzenia związane z wielkim świętem w Grudziądzu pękły jak bańka mydlana. Pozostaje mieć nadzieję, że ta solidna lekcja prawdziwego speedway'a przyniesie w przyszłości cenne doświadczenie działaczom, trenerom oraz zawodnikom, co przełoży się w końcu na tak długo oczekiwany przez kibiców sukces. Przed nami "sezon ogórkowy", czas rozliczeń z zawodnikami i budowania składu drużyny na nowo. Czy będzie to drużyna, która ponownie będzie walczyć o najwyższe laury? O tym "na papierze" przekonamy się do końca grudnia, zaś w praktyce przyjdzie nam znowu czekać do zakończenia sezonu 2014.

 

ZALOGUJ lub ZAREJESTRUJ

LOGOWANIE